09:03 Biegnie nieubłaganie. Przybywa lat i/lub kilogramów, niektórym siwych włosów. I nic nie można na to poradzić, zupełnie nic.

15:28 Kilka godzin w wydziale komunikacji jak zwykle dało lekcję pokory, a chciałam tylko adres zmienić, to chyba nie jest takie trudne, a jednak. Posiadłam również tajemną wiedzę na temat zdejmowania i zakładania tablic rejestracyjnych, teraz już umiem. Poza tym dzinek piękny, w sercu maj, a na skórze po wczorajszym opalaniu “pokrzywka słoneczna”, nie wiedziałam, że taka istnieje, dziś już wiem… Jak to całe życie człowiek się uczy… :).

08:05 Żałuję, że nie mogę się z Wami podzielić tym rankiem spokojnym, zapachem świeżo zroszonej trawy i plejadą radosnych poćwierkiwań. Żałuję, że zbyt leniwa jestem żeby pobiegać po trawie, w bielźnie, na bosaka między kropelkami mini deszczu.

Mąż o wpół do drugiej wrócił z mistrzostw świata (chyba świata) w żużlu w Lesznie. Półtorej godziny wyjeżdżali spod stadionu, a my chcemy organizować euro.. z czym do ludu. Infrastrukturę trzeba mieć a nie gadane. Nie wiem jak Wy, ale ja dziś się nigdzie ie ruszam i nawiązuję bliższy kontakt z tarasem.

11:58 Chyba czas zmykać ze słońca. Jak tak dalej pójdzie wieczorem będzie płacz. A w domu był tylko olejek z filtrem 6, a powinien być 60 ;P.

21:38 Sezon komarowy uważam za otwarty, stałam się dziś pożywką dla rzeszy insektów. Maści poproszę, maści.

Next Page »