kradzione szczęście.

luty 29, 2008

N. zarządziła piżamowe przyjęcie. Trzeba się postarać! Pierwszy raz będą nocowały u cioci zupełnie same. Pierwszy raz się odważyły. Po drodze zrobiłyśmy zakupy, upiekłyśmy chleb i ciasto. A teraz wykąpane, piżamowe, siedzimy przy kominku z kubkiem kakao w dłoni, kawałkiem ciasta w drugiej i oglądamy Cliforda… Oczy nam się przymykają… P. powoli układa się do snu pod kocem za dwa miesiące skończy 4 lata… poważna sprawa… dziś mówi do mnie: ciocia jak będziesz już miała dzieci to też je będziesz karmić mutellą (czytaj nutellą ;))….

Dziewczyny już śpią… jeszcze tylko P. przez sen powiedziała: trzeba było uważać na nartach. Heh po dwóch latach nadal pamięta, że złamałam noge ;) i skąd nagle to skojarzenie? Dzieci są zadziwiające.

Ciasto nazywa się zebra ;).

dsc_0002.jpg

seks w restauracji?

luty 29, 2008

Wczoraj byliśmy w restauracji Dark, w Poznaniu. Jedyna w Polsce, podobno. Kilkanaście w Europie. Oferta skierowana do wszystkich tych, którzy chcą zobaczyć jak to jest , kiedy się jest niewidomym. Na wstępie kelner zapytał nas o to czego nie lubimy i zaprowadził nas do sali - do ciemnicy ;). On miał noktowizor było mu łatwiej. Jako, że byliśmy w czwórkę śmiechu było mnóstwo. Zwłaszcza, że nasi Panowie zainteresowani w menu byli tylko lodami ;P. Jedzenie w absolutnych ciemnościach nie jest łatwe, ale też nie było niemożliwe. Nawet sztućce się przydały. Cudne doświadczenie domyślać się co się je… smakować, badać strukturę i próbować się domyślić co się je… Hihihi szkoda, że nie słyszeliście naszych fantazji na temat tego co na talerzach podano. Chociaż i tak Panowie, wszystko kwitowali lodami ;P. Jak takie katarynki, oni chcą loda, oni chcą loda… Kelner nawet nie był nimi zgorszony i dał do zrozumienia, że ludzie różne rzeczy tam robią.

Podsumowując świetna zabawa, choć kuchnia nie w moim guście (zbyt słodkie dania mi się trafiły).