mój feminizm.
Odkąd pamiętam zawsze, najbliżsi, dalsi i Ci spotykani całkiem przypadkowo traktowali mnie jak feministkę. Czy słusznie? Nie jestem o tym przekonana.
Nie popieram obowiązku wieszania na gazetce w pracy notatki o równych prawach mężczyzn i kobiet. Sam fakt powieszenia takiego dokumentu dowodzi o braku rzeczonego równouprawnienia.
Nie popieram istnienia organizacji pro kobiecych, bo sam fakt ich istnienia dowodzi, że jesteśmy i chcemy być odrębną częścią społeczeństwa.
Nie chcę być górnikiem, kierowcą ciężarówki (sorki Mięta, ale to nie dla mnie ;P), kickbokserem, ani nawet policjantką, bo nie! A nie dlatego, że jestem kobietą.
Nie wkurzają mnie zapisy historyczne, o których całkiem niedawno wspomniał lunetarius. Bo to już było, nie mamy na to wpływu.
Nie irytują mnie nawet teksty o tym co prawdziwa kobieta może, a czego nie może. Co jej wypada, a co nie. Jak to niedawno przeczytać można było u moon.
Dlaczego? Bo jestem świadomym siebie Człowiekiem, który mniej więcej wie czego chce, jak to osiągnąć i nie ma ochoty przepraszać za to, że żyje. Bo jestem Człowiekiem, który nie boi się marzyć i realizować te marzenia. I fakt, że jestem Kobietą nie ma tutaj nic do tego.
PS. Nie wiem skąd mi się wziął ten post ;P.
***
Wieczorny spacer…

Filed under: Polska, codzienność, inni, ja, praca, Świat, życie







Jako osobnik płci żeńskiej - podpisuję się pod tym obydwiema rękami i nogami. Chociaż, gdy chodziłam do podstawówki, chciałam być traktorzystką. Niestety. Życie zadecydowało inaczej.
Całuski niedzielne!
@pleciugo: zgodnie z hasłem kobiety na traktory? :), jak samopoczucie? lepiej?
Oczywiście. Po profenidzie ból ustapił, chociaż prochów brać nie cierpię. Nawet skrobnęłam kolejny wpis i wyaplikowałam kolejną “gimnastiorkę”. Co do traktorów i kobiet - to chyba tak właśnie było, ale potem okazało się, że zawód traktorzystki dla kobiet jest wyjątkowo szkodliwy na dolne drogi “oddechowe”.
Macham do Ciebie i pędzę na działkę.
z serca się wziął;P bo skąd;P mnie się podoba taki sposób na życie:)
Umówmy się, że jeśli chodzi o równość praw - nie zawsze chodzi o parytety i równość zarobków. Raczej o wyciąganie ręki do tych kobiet, które faktycznie w typowo “męskim” świecie mają przerąbane. Vide “samotne” matki w ośrodkach pomocy… [skrót myślowy] czyli problemy ogólnospołeczne, które - tak się składa, często znajdują wyraz w sytuacji akurat kobiet.
Dobrze, Skem, że jesteś świadomą, samodzielną kobietą. Chodzi o to, żeby samodzielnych, świadomych kobiet było więcej :-)
Najbardziej podoba mi się puenta wpisu:-), ale tak czasami jest, że piszemy coś, co nas porusza.
Co do zapisów historycznych… cóż to raczej debata o tym, co było, i co rzeczywiście wiąże się i sankcjonuje stan współczesny. Od mówienia o tym świat się nie zmieni, ale jak mówi przysłowie “Kropla drąży kamień nie siłą, ale częstotliwością spadania”… trzeba być dobrej myśli.
Niewątpliwie jesteś człowiekiem, ale nie każda kobieta będąca człowiekiem jest w stanie radzić sobie w życiu, jak Ty. I chcę by było jasne: nie uważam się za obrońcę i zbawcę kobiet.
@black ops: a Twoim zdaniem samotni ojcowie nie mają przerąbane? równie mocno jak samotne matki, może nawet bardziej, bo brak przyzwolenia społecznego dla nich, sądy wolą oddać dzieci najgorszej matce zamiast dobremu ojcu
@lunetarius: “nie każda kobieta będąca człowiekiem?” chyba odwrotnie raczej…, a co do obrońcy nawet przez moment tak nie pomyślałam… ;)
Skem - dobre odbicie piłki - i tak, im też należy się specjalna uwaga. I wsparcie. Tak jak facetom bitym (!) przez żony. I w ogóle.
a tam feministka, co za podział ;)
pzdr
ja jestem męską feministką hehe
Dzięki! Odebrałam przed chwilą. Istne cuda!
@homopiliticus: nie wiem czy się cieszyć, czy martwić ;)
@pleciugo: na zdrowie :)
@black: a podobno jest ich niemało
popieram :) madrze napisane.
@pajęczaki: dziękuję :)