zmęczona.

Styrana jestem okrutnie, siedem godzin i czterdzieści dwie minuty w samochodzie… po to by odbyć czterdziestominutowe spotkanie. Ale co zrobić, jak się chce zarobić.

Po drodze zajechałam do teściowej, chciałam ją i Olkę zabrać do nas na weekend… szkoda, że nie dały się namówić. Jutro rano laborki z wytrzymałości materiałów, potem goście… nie wiem, kiedy uda się zrobić zakupy, może jak Panowie pójdą na mecz.

Myślicie, że to możliwe, że się wypadało?

6 Responses to “zmęczona.”

  1. No komments? To ja będę pierwsza. Możliwe, że chyba tak. Widzę,że jesteś maratonistką samochodową. Prawie osiem godzin w samochodzie? A gdzie higiena i bezpieczeństwo pracy?. Co do Twojego komentarza - w sytuacji gdy agent włazi razem ze mną - najpierw pozwalam mu załatwić jego sprawy. Sytuacje są wtedy przekomiczne, bo strony nie mogą sobie swobodnie porozmawiać.Agent wychodzi a ja w gabinecie zostaję i intymnie mówię - z czym przychodzę.
    Całuski! Wypocznij!

    skem: ja chyba jednak wolę nie chodzić po lekarzach ;P

  2. nie nie możliwe, nie wypadało się oglądałam Kreta w pogodzie mówił, że idą deszczeeeee:(

    skem: nie załamuj

  3. Kochana! A kto lubi chodzić po lekarzach? Chyba,że jakiś chory z urojenia. Ja dostaję nerwowej wysypki zaraz, ale czasem nie ma wyjścia. Pozdrawiam, pozdrawiam!

    skem: Niestety, czasem nie ma wyjścia… :(

  4. Jadąc tyle godzin, by tylko 40 minut porozmawiać “na temat” trzeba było ustawić się za jakimś ciekawym samochodem oblepionym reklamami. A jeśli już nie to wziąć do auta jakiegoś rozmownego autostopowicza… może być nawet inteligentny, by ciekawie rozmową zabawiał.

    skem: a czy ja napisałam, że byłam sama? :)

  5. pozytywy w negatywie: lepiej prawie 8 godzin w samochodzie niż w pociągu. ;)
    przynajmniej można pośpiewać. :)

  6. @bianca: w pociągu można poczytać, komputerem się pobawić ;), a jak się weźmie managerski to i pośpiewać można :)

Leave a Reply