zmęczona.
Napisane dnia kwiecień 18, 2008 autor skem
Styrana jestem okrutnie, siedem godzin i czterdzieści dwie minuty w samochodzie… po to by odbyć czterdziestominutowe spotkanie. Ale co zrobić, jak się chce zarobić.
Po drodze zajechałam do teściowej, chciałam ją i Olkę zabrać do nas na weekend… szkoda, że nie dały się namówić. Jutro rano laborki z wytrzymałości materiałów, potem goście… nie wiem, kiedy uda się zrobić zakupy, może jak Panowie pójdą na mecz.
Myślicie, że to możliwe, że się wypadało?
Filed under: codzienność, dzieci, inni, ja, nauka, piłka nożna, praca, życie







No komments? To ja będę pierwsza. Możliwe, że chyba tak. Widzę,że jesteś maratonistką samochodową. Prawie osiem godzin w samochodzie? A gdzie higiena i bezpieczeństwo pracy?. Co do Twojego komentarza - w sytuacji gdy agent włazi razem ze mną - najpierw pozwalam mu załatwić jego sprawy. Sytuacje są wtedy przekomiczne, bo strony nie mogą sobie swobodnie porozmawiać.Agent wychodzi a ja w gabinecie zostaję i intymnie mówię - z czym przychodzę.
Całuski! Wypocznij!
skem: ja chyba jednak wolę nie chodzić po lekarzach ;P
nie nie możliwe, nie wypadało się oglądałam Kreta w pogodzie mówił, że idą deszczeeeee:(
skem: nie załamuj
Kochana! A kto lubi chodzić po lekarzach? Chyba,że jakiś chory z urojenia. Ja dostaję nerwowej wysypki zaraz, ale czasem nie ma wyjścia. Pozdrawiam, pozdrawiam!
skem: Niestety, czasem nie ma wyjścia… :(
Jadąc tyle godzin, by tylko 40 minut porozmawiać “na temat” trzeba było ustawić się za jakimś ciekawym samochodem oblepionym reklamami. A jeśli już nie to wziąć do auta jakiegoś rozmownego autostopowicza… może być nawet inteligentny, by ciekawie rozmową zabawiał.
skem: a czy ja napisałam, że byłam sama? :)
pozytywy w negatywie: lepiej prawie 8 godzin w samochodzie niż w pociągu. ;)
przynajmniej można pośpiewać. :)
@bianca: w pociągu można poczytać, komputerem się pobawić ;), a jak się weźmie managerski to i pośpiewać można :)