wieje.
Wiatr zmian wieje. Duje z całych sił… a ja, mimo słońca, drżę z zimna i niepewności.
***
Zrobiło się cieplej, chociaż wieje nadal, aż głowę urywa… Kilka minut (sześć dokładnie) na solarium znacząco poprawia nastrój. W sprawie zmian nieoczekiwanych, acz niekoniecznie tak strasznych jakby można było przypuszczać, jutro będzie więcej konkretów.
Zadanie na teraz… nie poddać się i nie zjeść całej paczki piegusków… cholerny żołądek, wciąż się o coś upomina ;P.
***
Na dobitkę Matka z siostrzyczką (swoją, nie moją ;P) zrobią nam dziś nalot… i cała silna wola pójdzie do kąta (czytaj w pizdu), muszę upiec ciasto…
***








kwiecień 22, 2008 @ 9:12 przed południem
u Ciebie słońce? Trzymaj się, mimo zmian będzie dobrze:) dasz radę:)
kwiecień 22, 2008 @ 11:46 przed południem
@kasia: tego akurat jestem pewna :)
kwiecień 22, 2008 @ 2:19 pm
u mnie tez sloneczko, wracajac z uczelni to nawet plaszczyk zdjelam, wieje tez nieziemsko…
ale mi ochoty na slodkie narobilas tymi pieguskami, zaraz “machne” kawusie i zjem jakies ciacho…
kwiecień 22, 2008 @ 3:49 pm
salamandra: ehhh byle do lata (a latem będzie padać pewnie ;P)
kwiecień 22, 2008 @ 5:25 pm
kocham deszcz, taki jaki dzisiaj pada
kwiecień 22, 2008 @ 7:51 pm
@hompoliticus: deszcz? jaki deszcz?
kwiecień 22, 2008 @ 8:13 pm
Rozbawiłaś mnie do imentu tym stwierdzeniem.Piszę i rechoczę. Można dodać - wielikuju …..
Ja podgryzam czipsy bananowe, tzn. suszone banany krojone w plasterki. Świetnie zaspokajają nerwowe uczucie głodu.
Całuski!
kwiecień 22, 2008 @ 8:24 pm
@pleciugo: spróbuję, choć jakoś suszone w jednym zdaniu z bananami dziwnie mi wygląda :)
kwiecień 22, 2008 @ 9:58 pm
deszcz we Wrocławiu, padał cały dzień
ummmm
kwiecień 22, 2008 @ 11:01 pm
Moja kochana! Muszą być suszone, bo twarde jak cholerka. Kupiłam całe kilo za jedyne 10 złociszów. Wielka paka!
Spokojnej nocy!