kara za grzechy.
Napisane dnia kwiecień 23, 2008 autor skem
Tylko czyje? Osobisty brat (ten do zwolnienia) przyszedł dziś po podwyżkę, bo on ma teraz alimenty do płacenia i mu nic nie zostaje… ale czy to moja wina? Nie sądzę…
***
Ehhh no i wyżebrał 500 złotych, twardy ten mój mąż, że hej… Poza tym pogoda piękna idziemy pojeździć motorem.

***
Filed under: codzienność, inni, ja, praca, życie







Ha! Ha! Zatrudniając rodzinkę bierzesz na swoje barki i..kieszeń wszystkie ich problemy i wydatki:-)
to szkoda, że nie byłaś u mnie…taaaka jazda była z jednym;)
Witaj! Nie chce mi się przytaczać powiedzenia,że z rodziną to się najlepiej wychodzi na zdjęciu. Co do kurczaka (cały za duży) zaproś teściową i po problemie. Mam jeszcze inną wersję z suszonymi morelami i innymi pysznymi dodatkami. Wtedy nie trzeba całego kurczaka, tylko filety.
Jeśli temat Cię zainteresuje - chętnie służę przepisem.
Całuski!
@lunetarius: ehhh
@kasia: w pracy?
@pleciugo: z teściową pomysł dobry… poniekąd, ona nie lubi mięsa na słodko :)
“kochaj brata swego, bo raczej nie będziesz już miała innego” :))))) za naście, lub dziesiąt lat inaczej spojrzysz na to wszystko :P
@agap: gdyby tak nie było, już dawno bym go zwolniła .. a poza tym mam jeszcze jednego :)
brat to brat, ale interesow ze swoim bym nie robila…;)
tak w pracy
Nie chwaląc się - znam to określenie. Chyba jeszcze z dzieciństwa. Bardzo eleganckie, ale trochę za długie.
Pozdrawiam!
ps. Wspomniana potrawa jest nie całkiem na słodko, bo jest trochę na kwaśno.A poza tym - to przecież nie musi być teściowa.
Pa!
@pajęczaki: czasem nie ma wyjścia :),
@pleciugo: :)