kara za grzechy.

Tylko czyje? Osobisty brat (ten do zwolnienia) przyszedł dziś po podwyżkę, bo on ma teraz alimenty do płacenia i mu nic nie zostaje… ale czy to moja wina? Nie sądzę…

***

Ehhh no i wyżebrał 500 złotych, twardy ten mój mąż, że hej… Poza tym pogoda piękna idziemy pojeździć motorem.

***

Synonim słowa dupa - sempiterna… wiedzieliście?

10 Responses to “kara za grzechy.”

  1. Ha! Ha! Zatrudniając rodzinkę bierzesz na swoje barki i..kieszeń wszystkie ich problemy i wydatki:-)

  2. to szkoda, że nie byłaś u mnie…taaaka jazda była z jednym;)

  3. Witaj! Nie chce mi się przytaczać powiedzenia,że z rodziną to się najlepiej wychodzi na zdjęciu. Co do kurczaka (cały za duży) zaproś teściową i po problemie. Mam jeszcze inną wersję z suszonymi morelami i innymi pysznymi dodatkami. Wtedy nie trzeba całego kurczaka, tylko filety.
    Jeśli temat Cię zainteresuje - chętnie służę przepisem.
    Całuski!

  4. @lunetarius: ehhh
    @kasia: w pracy?
    @pleciugo: z teściową pomysł dobry… poniekąd, ona nie lubi mięsa na słodko :)

  5. “kochaj brata swego, bo raczej nie będziesz już miała innego” :))))) za naście, lub dziesiąt lat inaczej spojrzysz na to wszystko :P

  6. @agap: gdyby tak nie było, już dawno bym go zwolniła .. a poza tym mam jeszcze jednego :)

  7. brat to brat, ale interesow ze swoim bym nie robila…;)

  8. tak w pracy

  9. Nie chwaląc się - znam to określenie. Chyba jeszcze z dzieciństwa. Bardzo eleganckie, ale trochę za długie.
    Pozdrawiam!
    ps. Wspomniana potrawa jest nie całkiem na słodko, bo jest trochę na kwaśno.A poza tym - to przecież nie musi być teściowa.
    Pa!

  10. @pajęczaki: czasem nie ma wyjścia :),
    @pleciugo: :)

Leave a Reply