osierocić.
maj 31, 200819:42 Było przyjemnie na pikniku, jak za starych dobrych czasów. Dziwnie uczucie. Awansowałam z Czarnej Mamby na Najlepszą Szefową Jaką Mieli. Satysfakcjonujące, a nawet wzruszające. Dziś pożegnał się Osobisty. Zostawiliśmy ich na pożarcie Wielkiej Korporacji, nasze dzieci… Mam wrażenie, że się nie obronią. Następca Osobistego jeszcze przed oficjalnym przekazaniem władzy zdążył zrazić do siebie prawie całą Załogę. Będziemy obserwować…
21:39 A jednak nie jest tak… to nieprawda, że zimno, bez emocji podeszliśmy do dzisiejszego dnia. Żal, niewypowiedziany żal… taki, który siedzi głęboko w środku, taki kiedy odchodzi ktoś, komu nie powiedzieliśmy, że go kochamy. Siedzi głęboko, w sercu. Troska, smutek i żal. Nawet nie mogliśmy się pożegnać jak należy, podziękować, zostawić ich w dobrych rękach, w rękach osoby, dla której ta “rodzina” byłaby ważniejsza niż osobista kariera.
Opublikował/a skem






