08:18 Spacer plażą (maraton raczej ;O) posłużył. Spałam jak niemowlę. Obudziłam się o 6.30, szybki prysznic, śniadanko i na szkolenie. Póki co jesteśmy tylko we 3 reszta woli chyba dłużej pospać niż wcześniej skończyć. Najgorszy będzie powrót. Piątek… mam nadzieję, że jak dojadę do Bydgoszczy to już będzie tam po codziennym maraźmie i jakoś się przejedzie. Nie mogę się doczekać przytulańców. Na tak długo to się jeszcze chyba nie rozstawaliśmy ;P. Zrobiłam na plaży kilka fotek. WIeczorem wstawię ;).

21:00 Dojechałam ;). Szczęśliwie.